Porzucone przez ojczyma, cudowne dziecko przekształciło dom w farmę

A jednak coś po sobie zostawił:

Dwoje dzieci.

Mateo i jego sześcioletnia siostra Sofia z pluszowym królikiem, któremu brakowało ucha.

„Kiedy Mateo wróci?” zapytała Sofia od progu, tuląc pluszową zabawkę do piersi.

Jej ogromne i wilgotne oczy szukały u brata poczucia bezpieczeństwa, którego nie dawał im świat.

Mateo poczuł gulę w gardle.

Palące uczucie, które groziło przerodzeniem się w łzy.

Zmiażdżył ją z siłą, która nie powinna istnieć u dziecka.

W tym momencie zrozumiał najokrutniejszą zasadę:

Gdyby się złamał, wszystko by się rozpadło.

„Już niedługo, Sofi” – skłamał, klękając do jej poziomu. „A tymczasem zagrajmy w grę… Zostańmy władcami tego królestwa”.

Sofia zamrugała niepewnie.

-Królestwo?

Mateusz wskazał na otoczenie z wymyśloną powagą.

—Widzisz ten dom? To nasza twierdza. I nikt nie wchodzi bez pozwolenia.