Miałam wtedy siedemdziesiąt pięć lat. Wszyscy namawiali mnie na emeryturę, ale nie zamierzałam marnować energii na rejsy wycieczkowe dla znudzonych seniorów. Chciałam być przykładem dla Abby, mojej wnuczki.
Abby wychowała się w dostatku. Nigdy niczego jej nie brakowało. Wierzyłam, że mimo to wyrosła na dobrą i wrażliwą osobę. Jednak jej narzeczony, Paul, wzbudzał we mnie niepokój. Coś w ich relacji wydawało się chłodne, nienaturalne.
Paul pochodził z biedniejszego środowiska i pracował jako kucharz w jednej z naszych restauracji. Tam się poznali. Bałam się, że może skrzywdzić Abby albo wykorzystać ją dla pieniędzy.
Zaprosiłam wnuczkę na herbatę i delikatnie poruszyłam temat ślubu. Zapewniała mnie, że Paul ją kocha. Jednak gdy wychodziła, zapytała niepewnie, czy nadal dostanie restaurację w prezencie ślubnym. To mnie zaniepokoiło