„Przepraszam, wybrałam zły numer”: Zdesperowana matka wysłała wiadomoś

Rok później szczęście się pomnożyło.

Była słoneczna niedziela. Ogród wypełniał zapach pieczonego mięsa. Gustavo stał przy grillu, śmiejąc się, podczas gdy Santiago próbował kopnąć piłkę. Z tarasu María Isabel obserwowała ich z pogodnym uśmiechem, tuląc w ramionach małą Isabellę, najmłodszą członkinię rodziny, mającą zaledwie cztery miesiące.

Isabella odziedziczyła zielone oczy po ojcu i determinację po matce.

Gustavo podniósł wzrok i wymienił spojrzenia z żoną. W tej milczącej wymianie zdań powiedzieli sobie wszystko. Wspominali deszczową noc, rozpaczliwą wiadomość, strach i samotność.

Czasami, pomyślała Maria Isabel, Bóg pisze prosto po krzywych liniach. Drżący palec naznaczył zły palec, nieskończenie mały błąd w całym wszechświecie danych. Ale ten błąd połączył dwie przeciwstawne i uzupełniające się potrzeby: potrzebę pomocy i potrzebę dawania.