Jego dłonie drżały niekontrolowanie w słabym świetle pojedynczej żarówki. Głód Santiago był jak klepsydra, która się kończyła. Wybrał numer na starym telefonie komórkowym, gdy ekran się zamroził. Jego palce, zdradzane stresem i zmęczeniem, przesuwały się po klawiaturze. Jeden numer. Po prostu kolejny numer.
„Przepraszam, wybrałam zły numer”: Zdesperowana matka wysłała wiadomoś
Z gulą w gardle napisała: „Przepraszam, że przeszkadzam, jestem zdesperowana. Moje dziecko potrzebuje specjalnego mleka, a ja nie mam pieniędzy. Jestem pracującą matką, przysięgam, że za to zapłacę. Potrzebuję tylko 200 pesos, żeby mój syn nie chodził dziś głodny. Proszę”.
Nacisnął przycisk „Wyślij” i zamknął oczy, czując mieszaninę mdłości i nadziei.
Po drugiej stronie miasta telefon Gustavo zawibrował na marmurowym stole. Zmarszczył brwi. W tej chwili? Problem na budowie? Awaria w banku? Odblokował ekran i przeczytał wiadomość. Raz. Dwa razy.