Przez plecy Krystyny przebiegł lodowaty dreszcz w tej samej chwili, gdy zrozumiała: coś w ich nowym, tak jasnym życiu poszło zupełnie nie tak. — Oddałem wypłatę mamie, ona jest mądrzejsza! — Świetnie, ja też oddałam. Swojej mamie.

— Mama? Twoja mama? Mateusz w końcu oderwał wzrok od ekranu i spojrzał na nią tak, jakby nic dziwnego się nie wydarzyło. — No tak. A co w tym takiego? Ona lepiej się na tym zna. Powiedziała, że pomoże nam właściwie rozplanować pieniądze. W piersi Krystyny nieprzyjemnie się ścisnęło. — Poczekaj… — powoli odłożyła chochlę na stół. — To znaczy, że… oddałeś całą wypłatę swojej mamie?