Uniosłem szklankę wody i upiłem mały łyk. Mój głos brzmiał spokojnie, ale w myślach miałem już plan na ten wieczór. Nie chodziło już tylko o mnie. Chodziło o wszystko, co próbowali na mnie zarobić – pieniądze, status, wizerunek. Ojciec zawsze uczył mnie, żebym nikomu nie pozwalał myśleć, że może mnie wykorzystać. A teraz miał na to dowody. Mnóstwo dowodów.
„Wszystko w porządku?” zapytał Radu, dotykając mojego ramienia. „Tak. Idealnie” – odparłam spokojnie. „Jestem tylko trochę ciepła”.
Prawdę mówiąc, czułam, jak krew pulsuje mi w skroniach, nie ze złości, a z adrenaliny. To było to uczucie, gdy wiesz, że zaraz wywrócisz całą sytuację do góry nogami.