—Twój ojciec też był taki — wtrąciła Patricia. — I nigdy nie podniósł ręki na nikogo.
Lucas odsunął krzesło.
—To szaleństwo. Wszyscy są przeciwko mnie.
„Nie” – odpowiedziałem spokojnie. „To się nazywa odpowiedzialność”.
—Twój ojciec też był taki — wtrąciła Patricia. — I nigdy nie podniósł ręki na nikogo.
Lucas odsunął krzesło.
—To szaleństwo. Wszyscy są przeciwko mnie.
„Nie” – odpowiedziałem spokojnie. „To się nazywa odpowiedzialność”.
Szeryf wyjaśnił procedurę, opcje i konsekwencje. Ręce Lucasa drżały. Po raz pierwszy od lat wyglądał jak dziecko, które wie, że przekroczyło granicę, której nie da się wymazać.
—Wychodzę— powiedziała w końcu. —Idę spakować walizkę.
—Już się tym zajęliśmy—powiedziała Patricia. —Michael przyjedzie ciężarówką.
Lucas spojrzał na swój nietknięty talerz.
—I to tyle? Śniadanie i zdrada?