Rankiem przed ślubem mojej siostry ośrodek przypominał plan filmowy – wszędzie białe kwiaty, personel przemykający się po korytarzach z notesami, w powietrzu unosił się zapach kawy i lakieru do włosów. Byłam znerwicowana i pomalowana tuszem do rzęs, w szlafroku i z pokrowcem na ubrania, jakbym miała się w nim utrzymać.
Nasz kierowca, Darnell Reed , czekał przy krawężniku w czarnym SUV-ie z przyciemnianymi szybami. Został przydzielony do „transportu rodzinnego” na weekend – cichy, profesjonalny, taki, który nie zadaje pytań.
Wślizgnąłem się na tylne siedzenie i zacząłem przeglądać harmonogram, który moja matka wysłała mi SMS-em o 5:40 rano
Włosy o 8. Zdjęcia o 10. Przestań sprawiać trudności.