Moja mama rzuciła się do przodu, imitując swój głos. „Kochanie, nic takiego… Naomi jest po prostu zestresowana…”
„Przestań” – warknął Ethan głośniej, niż zamierzał. Pokój zamarł. Lokówki zawisły w powietrzu.
Oczy Olivii rozszerzyły się. „Ethan?”
Spojrzał na nią, potem na mnie, a potem znowu na nią, jakby nie mógł się zdecydować, którą prawdę powiedzieć najpierw. „Chcieli nakłonić Naomi do podpisania swoich akcji z prawem głosu” – wyrzucił z siebie. „Dzisiaj. Jako »prezent ślubny«”.