Samotna matka zabrała swoją córkę do pracy — nie spodziewała się propozycji szefa mafii.

„Oddychaj, Sereno,” szepnął Gabrielle, czując narastającą panikę. Przesunął dużą dłoń nad jej zimnymi dłońmi. Ten gest był przeznaczony dla kamer bezpieczeństwa, ale na pozór był poduszką dla niej. „Jesteś ze mną. Nikt w tym domu nie zaszkodzi ci.”

„To nie o moje bezpieczeństwo fizyczne się boję,” szepnęła Serena. „Boje się, że nie dam rady okłamać pokoju pełnego zabójców.”

„Po prostu trzymaj się opowieści o kawie. Jeśli poczujesz się uwięziona, po prostu uśmiechnij się i patrz na mnie. Zajmę się resztą.”

Przednie drzwi otworzyły się na początku podjazdu, zmierzając w parterowym lustrze w przyciągnionym świetle. Gdy ich przybycie było niewidzialne, Leonardo zniknął w gąszczu drzew. Gabrielle szeroko otworzył drzwi samochodu, czyniąc gest zapraszając jego narzeczoną. Gabrielle podążał tuż obok, prostował całą sylwetkę, by dostrzegać całą scenerię.

„Lepiej żebście w terenie szukać a nie pytać w moim otoczeniu,” powiadał wujek Vincenzo, prostując się i chwytając wzrok. „Jesteśmy gotowi do pracy i każdy stąd musi jak najlepiej udziałać nadzorem na was.”

„Nie trzymajmy się zilożarowania,” Gabrielle postarał się nie zostawić miejsca na okrasy. „Było to długie oczekiwanie moich drobnych spraw.”

Szczyt się zbliżył, a ich wczorajs…. a gra matka omijać całą poważną kwestia.

Zobaczymy,

Marczyński.