Samotna matka zabrała swoją córkę do pracy — nie spodziewała się propozycji szefa mafii.

Zatrzymała się gwałtownie, serce spadło jej do żołądka. Oto jej córka, siedząca na zakazanej sofie, uśmiechająca się do mężczyzny, którego Serena natychmiast rozpoznała z przerażających szeptów personelu: Gabrielle Romano, szef mafii, duch.

„Lily,” Serena sapnęła, zrywając się do przodu i zabierając dziecko z sofy, obejmując ją tak mocno, że mała dziewczynka wydobyła zdziwione pisnięcie. Serena natychmiast cofnęła się, stawiając swoje ciało między Gabrielle a swoją córką. Skupiła wzrok na podłodze, jej ciało drżało gwałtownie.

„Panie Romano, przepraszam. Jest mi tak niezmiernie przykro. Opiekunka zrezygnowała, a ja nie mogłem sobie pozwolić na utratę pracy, więc ją ukryłam, ale wyszła. Proszę, proszę, nie zwalniaj mnie. Posprzątamy cały hotel za darmo. Ja—”

„Cisza,” Gabrielle powiedział łagodnie.

Serena zamknęła usta, jej krew stała się lodowata. Przygotowywała się na krzyki, wezwane ochrony, rozkaz, aby wyrzucić ją na mroźne ulice. Zamiast tego Gabrielle wolno podszedł do nich. Wysoko unosił się nad Sereną, emanując ciemną, intensywną energią, która sprawiała, że trudno było oddychać. Patrzył najpierw na przerażoną matkę, której zużyty uniform luźno na niej wisiał, a potem na małą dziewczynkę, która odważnie wyglądała z za jej nóg.

Gabrielle sięgnął do kieszeni. Serena instynktownie się wzdrygnęła, spodziewając się, że wyciągnie radio. Zamiast tego wyjął nieskazitelnie białą chusteczkę i klęknął na jedno kolano, dostosowując się do poziomu dziecka. Delikatnie sięgnął i wytarł smudze czekolady z policzka Lily. Potem znów stanął, jego ciemne oczy w końcu nawiązały kontakt z przerażonym, pełnym łez wzrokiem Sereny.

Na długi moment cisza w pokoju była ogłuszająca. Zobaczył ciemne kręgi pod jej oczami, surową panikę matki, która została doprowadzona do absolutnej granicy przetrwania. Zbudziło to coś całkowicie obcego w jego piersiach.