Śmiejąc się, dzieci powiedziały: „Zobaczymy, czy

Kobieta skinęła głową, oczy lśniły, ale pełne dumy.

„Nazywam się Augusta Keller. To jest mój mąż, Raymond. Nie mamy dokąd pójść.

Nasze dzieci powiedziały nam dziś rano, żeby opuścić ich dom. Powiedziały, że jesteśmy ciężarem.”

Te słowa uderzyły Corinne mocniej niż jakakolwiek diagnoza, którą kiedykolwiek wydawała.

Powoli wzięła oddech, uspokajając się. „Jesteście wyczerpani,” powiedziała. „Proszę — wsiądźcie do samochodu. Zabiorę was w bezpieczne miejsce.”

Raymond słabo pokręcił głową. „Nie chcemy sprawiać kłopotu.”

„Nie jesteście ciężarem,” odpowiedziała Corinne stanowczo. „Potrzebujecie pomocy. Pozwólcie mi ją udzielić.”

Jechali przez chwilę w milczeniu, warkot opon wypełniał przestrzeń między nimi.

W końcu Augusta odezwała się ponownie, głos jej drżał mimo opanowania.