Sofia płakała nawet na własnym ślubie

Stefan usiadł przed nią, a nie obok, żeby nie sprawiać jej kłopotu. Otarł palcem ostatnią łzę i zaczął:

— Nie wybrałem cię przypadkiem. Kiedy cię poznałem, nie wiedziałaś, kim jestem. Traktowałaś mnie jak normalną osobę, a nie jak portfel. Byłaś szczera, ciepła, pełna szacunku… i to uderzyło mnie mocniej niż cokolwiek innego. Nie czułem tego od lat.

Sofia zamrugała, nie wiedząc, jak odpowiedzieć.

— Ale jest coś jeszcze — powiedział, ściszając głos. Coś, co mnie dręczy. Prawdziwym powodem, dla którego złożyłem tę propozycję, było… to, że nie chciałem umierać w samotności.

W pokoju zapadła ciężka cisza. Sofia poczuła, jak napięcie narasta w jej kręgosłupie.

— Co… masz na myśli? — zapytała niemal szeptem.

Stefan zamknął na chwilę oczy, zbierając odwagę.