Kiedy Sophie zagrała pierwszą nutę, a jej krystaliczny głos wypełnił salę, czas zdawał się zatrzymać. „Jesteś moim słońcem, moim jedynym słońcem, uszczęśliwiasz mnie, gdy niebo jest szare…”
Na miejscu przewodniczącego sędziów świat Alexandre’a Moreau zatrzymał się. Jego serce gwałtownie zabiło w piersi, a zimny pot spłynął mu po plecach. Ta piosenka. Ta gitara. Ten głos. To nie była zwykła piosenka; to była kołysanka, którą sam śpiewał swojej małej córeczce siedem lat temu, zanim popełnił największy błąd swojego życia: porzucenie rodziny z powodu ambicji.
Alexandre pochylił się do przodu, drżącymi rękami próbując dostrzec twarz małej dziewczynki. Te oczy. Ten uparty podbródek. To były oczy Claire. To były jego oczy.
W tej chwili, pod światłami, Alexandre nie słuchał tylko utalentowanej kandydatki. Widział ducha swojej własnej przeszłości, dziewczynkę, którą zostawił, śpiewającą melodię jego zdrady. I gdy ostatnia nuta unosiła się w powietrzu, Alexandre wiedział, że jego życie, jakie znał, miało się załamać na zawsze, bo los właśnie postawił przed nim najdroższy rachunek jego życia.
Alexandre opuścił plan zdjęciowy, jakby brakowało mu powietrza, ignorując pytania współsędziów i ekipy produkcyjnej. Zamknął się w swoim biurze, jego klatka piersiowa gwałtownie unosiła się i opadała.
„Znajdź mi wszystko o Sophie Martin.” Wszystko. Teraz, rozkazał swojemu asystentowi głosem, który nie znosił sprzeciwu…
Dwadzieścia minut później prawda leżała na jego biurku, w zimnym i chłodnym dossier. Sophie Martin, córka Claire Martin. Urodzona siedem lat i trzy miesiące temu. Matka samotna. Aktualna diagnoza matki: rak w stadium 3, terminalny, bez możliwości natychmiastowej interwencji. Sytuacja finansowa: ekstremalne ubóstwo.