Evan wstał, przeprosił w myślach i skierował się w stronę zaplecza. Znalazł Claire opartą o ścianę, ręką podtrzymując brzuch, w drugiej butelka wody. Spojrzała na niego.
— Evan — powiedziała spokojnie. — Nie spodziewałam się cię tu zobaczyć.
— Ja też nie — odpowiedział, wskazując na jej brzuch. — Jesteś… w ciąży?
— Tak, siedem i pół miesiąca — odpowiedziała.
— Czyje?
— Nie twoja sprawa. I powinieneś wrócić do sali — odparła lekko. — Goście nie powinni tu wchodzić.
— Claire, dobrze się czujesz? Dlaczego pracujesz tak późno?
Zacmokała, bez śmiechu. — Bo czynsz nie płaci się wspomnieniami. A wizyty lekarskie wymagają prawdziwych rachunków.
Evan nie wiedział, co powiedzieć.
— Odszedłeś, Evan. W sądzie poprosiłeś o minimalne wsparcie i zamknąłeś drzwi. Nie udawaj zdziwionego, jeśli teraz robię, co trzeba.
— Nie wiedziałem, że—