Sprzedał wszystko, żeby móc zobaczyć ukończenie szkoły przez swoje dzieci

Paul uśmiechnął się przez łzy.

— Bo dwadzieścia lat temu sprzedałeś swój dom, żebyśmy mogli latać. Teraz kupiliśmy ci jeden, żebyś odpoczął.

Weszli.

Dom pachniał nowością. Jasna kuchnia. Sypialnia z dużym łóżkiem. Nowa pralka. Łazienka tylko dla niej.

Na ścianie, w ramce, stare zdjęcie: ona, młoda, z dwoma małymi chłopcami na rękach, przed blaszanym domem.

Maria usiadła na krześle i wybuchnęła płaczem.

Nie krzykiem bólu.

Ale spełnienia.

— Nic szczególnego nie zrobiłam — wyszeptała.

Andriej uklęknął obok niej.

— Zrobiłaś wszystko.

Paul wziął jej popękane dłonie i pocałował je.

— Teraz nasza kolej.