Stary rolnik powiedział jej: „Zostały mi 3 miesiące życia, wyjdź za mnie i zostań ze mną”.
— Co chcesz powiedzieć?
— Lekarz powiedział mi wyraźnie. Trzy miesiące. Może cztery.
Ana otworzyła usta, ale nie wydobyła z siebie ani słowa.
— Mam propozycję — kontynuował suchym głosem. — Poślubię cię. Dom, ziemia, zwierzęta… wszystko pozostaje twoje. Po mnie.
W pokoju zniknęło powietrze.
Ana cofnęła się o krok.
— Żartujesz sobie?
— Nie żartuję. Nie mam nikogo. Jesteś tutaj. To proste.
Ana poczuła palący ból w piersi. Całe jej życie było poświęcone czemuś „prostemu”. Rozwiązaniu. Potrzebie.
Długo milczała. Potem podeszła bliżej.
— Nie, stary Sebastianie.
Mrugnął.