Dziadek Sebastian wrócił do domu ze złożoną kartką w kieszeni i ciężkim krokiem. Tego dnia nic nie powiedział Anie. Jadł w milczeniu. Patrzył, jak sprząta ze stołu. Wsłuchiwał się w ciszę.
Nie spał tej nocy.
Po tygodniu zawołał ją do salonu. Stał prosto, jak w wojsku, z rękami na lasce.
— Ana, niedługo mnie nie będzie.
Poczuła, jak ściska ją w żołądku.