Na podwórku pachniało świeżo skoszoną trawą. Słońce igrało wśród liści drzew, a cienie delikatnie przesuwały się po chodniku. Călin wsadził go do samochodu, zapiął na siedzeniu i powoli pojechał w kierunku bramy.
Tego dnia, zamiast pojechać zwykłą trasą do pobliskiego lasu, mężczyzna postanowił wybrać się na spacer po mieście. Czuł, że Matei musi zobaczyć coś innego, nawet jeśli nie rozumiał wszystkiego, co działo się wokół.
Dotarli do centrum Voluntari, gdzie panował ogromny ruch, a ludzie spieszyli się we wszystkich kierunkach. Călin zatrzymał się na światłach. Na chodniku, oparta o słup, stała obdarta dziewczynka, trzymająca w ręku niebieską torbę. Miała potargane włosy, brudne policzki i czarne, ale żywe oczy.