Dziewczynka uniosła tekturową tabliczkę z niezgrabnym napisem: „Jestem głodna. Proszę”.
Matei wpatrywał się w nią.
Po raz pierwszy od dawna jego wzrok nie był zagubiony. Był skupiony. Zaciekawiony. Prawie… żywy.
Călin to zauważył i poczuł ucisk w żołądku.
– Co widziałaś, moje dziecko? – zapytał, choć wiedział, że nie otrzyma odpowiedzi.
Ale Matei odpiął pas i wyciągnął małą rączkę w stronę okna. Wskazał na dziewczynkę, natarczywie, niemal drżąc. Călin nigdy wcześniej nie widział go tak zdenerwowanego.
Czując, że dzieje się coś ważnego, zatrzymał się i wysiadł. Wziął Matei na ręce i podszedł do nieznajomej.
– Witaj, kochanie. Jak masz na imię? – zapytał delikatnie.
– Maria – odpowiedziała szeptem.