Z czasem Ionuț zaczął z utęsknieniem wyczekiwać tych chwil. Po raz pierwszy przestał bać się lekcji. Rozumiał, śmiał się, zadawał pytania. W jego oczach świat zaczął mieć porządek.
Cătălina uczyła go cierpliwie, a każdy sukces chłopca przynosił jej szczerą radość. Nie robiła tego dla pieniędzy, ale dlatego, że widziała w nim ukryte pragnienie, latami skrywane strachem i wstydem.
Pewnego dnia pan Oprea wrócił wcześniej do domu. Z gabinetu usłyszał głosy dochodzące z salonu – śmiech i wyjaśnienia. Otworzył drzwi i zobaczył je: syn pisał wzory na tablicy, a Cătălina z uśmiechem mu pomagała.
— Co tu się dzieje? — zapytał chłodno.
Ionuț zaczął. — Uczę się… z Cătăliną.