— Koniec teatru — Elena otworzyła drzwi wejściowe. — Proszę wyjść. I więcej nie przychodzić bez zapowiedzi.
Syn powiedział, że kupiłaś trzypokojowe mieszkanie w centrum. W tym mi

Teściowa zrozumiała, że sytuacja wymyka się spod kontroli. Chwyciła dwie torby, trzecią wlokła po podłodze do drzwi.
— Romku, pożałujesz! Jestem twoją matką! Naprawdę wybierzesz tę jędzę zamiast własnej matki?!
Roman milczał, patrząc w podłogę.
Raisa Stiepanowna zatrzymała się na progu, a jej twarz wykrzywiła się ze złości.
— Dobrze. Skoro tak, to was oboje przeklinam! Będziecie żyć w tym mieszkaniu jak w piekle! Zemszczę się na was, zobaczycie!
Elena zatrzasnęła drzwi, ledwie teściowa przekroczyła próg. Potem oparła się o ścianę i powoli wypuściła powietrze. Ręce jej drżały, serce biło tak mocno, że aż dzwoniło w uszach.
Roman siedział na podłodze, obejmując głowę rękami.
— Po co tak z nią? To przecież moja matka…