Syn powiedział, że kupiłaś trzypokojowe mieszkanie w centrum. W tym mi
Elena usiadła obok niego.
— Posłuchaj mnie bardzo uważnie. Twoja matka przyszła do naszego mieszkania z rzeczami i oświadczyła, że będzie tu mieszkać, a nam kazała się wynosić. Rozumiesz to?
— Ona po prostu jest rozbita przez Aloszę… Naprawdę nie ma dokąd pójść…
— Ona ma własne mieszkanie! — głos Eleny stwardniał. — A jeśli Aleksiej się żeni, to niech on decyduje, gdzie ma mieszkać z żoną — u mamy czy osobno. To nie jest nasz problem. Roma, jeśli nie nauczysz się mówić matce „nie”, nasze małżeństwo długo nie przetrwa.
Roman podniósł głowę; w jego oczach była bezradność.
— Mówisz serio?
— Jak najbardziej. Nie zamierzam dzielić mieszkania, które kupiłam za swoje pieniądze i pieniądze moich rodziców, z twoją matką. To jest moja granica. I jeśli jej nie szanujesz, nie jesteśmy sobie pisani.
Roman długo milczał. W końcu skinął głową.
— Dobrze. Porozmawiam z nią. Wytłumaczę, że tak nie można.
— Nie — Elena pokręciła głową. — Tłumaczyć jest już za późno. Jutro wzywam fachowca i wymieniam zamek. Ty dostaniesz jeden komplet kluczy. Tylko jeden. A jeśli dowiem się, że dałeś klucze matce albo wpuściłeś ją tu bez mojej zgody, złożę pozew o rozwód. Od razu. Bez dyskusji.
Roman gwałtownie uniósł głowę.
— Żartujesz sobie?