Syn powiedział, że kupiłaś trzypokojowe mieszkanie w centrum. W tym mi

— Jasne — skinął Roman.

Wieczorem zadzwoniła Raisa Stiepanowna. Roman długo rozmawiał z nią na balkonie; Elena słyszała tylko urywki: „Mamo, zrozum… To jej mieszkanie… Nie, nie mogę… Przepraszam…”

Kiedy wrócił, miał napiętą twarz.

— Jest strasznie urażona. Mówi, że ją zdradziłem.

— Nie zdradziłeś. Po prostu wybrałeś swoją rodzinę. I to jest słuszne.

Roman objął żonę, wtulając twarz w jej włosy.

— Mam nadzieję, że wszystko się ułoży.

Elena nic nie odpowiedziała. Znała Raisę Stiepanowną na tyle dobrze, by rozumieć, że ona tak łatwo nie odpuści. Ale teraz, we własnym mieszkaniu, z wymienionym zamkiem i jasno postawionymi granicami, Elena czuła spokój. Wygrała tę rundę. I była gotowa bronić swojego terytorium tak długo, jak będzie trzeba.