— Jasne — skinął Roman.
Wieczorem zadzwoniła Raisa Stiepanowna. Roman długo rozmawiał z nią na balkonie; Elena słyszała tylko urywki: „Mamo, zrozum… To jej mieszkanie… Nie, nie mogę… Przepraszam…”
Kiedy wrócił, miał napiętą twarz.
— Jest strasznie urażona. Mówi, że ją zdradziłem.