— Ach, tak? Czyli teraz ty wydajesz rozkazy? Zapomniałaś, kim ja jestem? Jestem matką twojego męża! Gdyby nie ja, nie byłoby ani jego, ani was, ani tego małżeństwa!
— Mamo, uspokój się — próbował wtrącić Roman, ale głos mu drżał.
— Ach, tak? Czyli teraz ty wydajesz rozkazy? Zapomniałaś, kim ja jestem? Jestem matką twojego męża! Gdyby nie ja, nie byłoby ani jego, ani was, ani tego małżeństwa!
— Mamo, uspokój się — próbował wtrącić Roman, ale głos mu drżał.
— Milcz! — wrzasnęła Raisa Stiepanowna. — Ty w ogóle jesteś mężczyzną czy szmatą? Żona weszła ci na głowę, a ty nie potrafisz nawet słowa powiedzieć!
Elena zrobiła krok naprzód, stając między mężem a teściową.
— Dość. Powtarzam po raz ostatni — proszę zabrać swoje rzeczy i wyjść. Natychmiast.
— Nigdzie nie wyjdę! — Raisa Stiepanowna tupnęła nogą. — Już wszystko postanowiłam! Aloszy oddam swoje mieszkanie, a sama przeprowadzę się tutaj. Ty, Leno, jesteś chciwa i niewdzięczna. Starszych trzeba szanować!
— Szacunek się zdobywa, a nie wymusza — powiedziała Elena lodowatym tonem.