— Przepraszam, co?
Syn powiedział, że kupiłaś trzypokojowe mieszkanie w centrum. W tym mi
— Przeprowadzam się tutaj. Alosza żeni się za pół roku, moje mieszkanie przypadnie jemu i narzeczonej. A ja muszę gdzieś mieszkać. I to mieszkanie idealnie się nadaje. Centrum miasta, trzy pokoje — w sam raz dla mnie.
Krew napłynęła do twarzy Eleny, zdradzając z trudem tłumioną wściekłość. Odwróciła się do męża.
— Roman, słyszysz, co mówi twoja matka?…
Roman bledł w oczach, jego spojrzenie miotało się między żoną a matką.
— Mamo, poczekaj, porozmawiajmy spokojnie…
— O czym tu rozmawiać? — przerwała mu Raisa Stiepanowna. — Jesteś moim synem, masz obowiązek zapewnić mi godną starość. Całe życie inwestowałam w was z Aloszą, a teraz nadszedł czas spłacać długi. Już postanowiłam — zajmę większy pokój, jest jaśniejszy. Ty z Eleną możecie mieszkać w małym. Albo w ogóle się gdzieś wynieść.
Elena przymknęła oczy, licząc w myślach do dziesięciu. Potem głęboko wciągnęła powietrze i otworzyła je z powrotem.
— Raiso Stiepanowno, to mieszkanie należy do mnie. Kupiłam je za pieniądze, które zarobiłam, oraz za pieniądze od rodziców, które dostałam w prezencie. Tu będziemy mieszkać ja i Roman — i nikt więcej. Proszę zabrać swoje torby i wyjść.
Teściowa roześmiała się — krótko i nieprzyjemnie.