W sobotę rano rozległ się dzwonek do drzwi. Elena otworzyła i zamarła. Na progu stała Raisa Stiepanowna z dwiema wielkimi torbami w rękach i trzecią u stóp.
Syn powiedział, że kupiłaś trzypokojowe mieszkanie w centrum. W tym mi
— Dzień dobry, Leno — uśmiechnęła się teściowa sztucznie. — Pomóż mi, proszę, wnieść torby.
Elena odruchowo chwyciła jedną z toreb i cofnęła się, wpuszczając kobietę do środka. Raisa Stiepanowna weszła, rozejrzała się po mieszkaniu oceniającym spojrzeniem.
— No cóż, nieźle. Chociaż ja wybrałabym inny układ, ale ogólnie może być.
Roman wyszedł z łazienki, wycierając ręce ręcznikiem.
— Mamo, cześć! Jak dojechałaś?
— Normalnie, Romku. Przywiozłam tu trochę rzeczy.
— Jakich rzeczy? — powtórzyła Elena, stawiając torbę na podłodze.
Raisa Stiepanowna wyprostowała się, skrzyżowała ręce na piersi i spojrzała Elenie prosto w oczy.
— Syn powiedział, że kupiłaś trzypokojowe mieszkanie w centrum. W tym mieszkaniu będę mieszkać tylko ja!
Elena mrugnęła kilka razy, nie rozumiejąc, czy dobrze usłyszała.