Tego popołudnia zmusiłam się do wstania z łóżka. Znów wwieziono mnie

Odpowiedź była prosta, natychmiastowa i cicha. Dokładnie tak, jak lubił swoją pracę.

Wyszła lekarka z twarzą wymalowaną na twarzy z wyczerpania.

„Panie Villalba, pańska żona jest w stanie krytycznym” – powiedziała, opuszczając maskę. „Potrzebuje…”

„Nie jestem już jej mężem” – przerwał Alejandro, zamykając skórzaną teczkę z trzaskiem, który rozbrzmiał echem jak wystrzał z pistoletu w korytarzu. Jego głos był spokojny, wręcz znudzony. „Poinformuj rodzinę”.

„Ja… ja nie rozumiem” – wyjąkał lekarz. „Nie ma w aktach żadnego innego krewnego”.

Alejandro zamilkł na pół sekundy, sprawdzając godzinę na swoim luksusowym zegarku. Potem skinął głową, jakby to wszystko przesądziło.

„To zaktualizuj plik”.