Teściowa kazała mi się wyprowadzić i żałowała w ostatniej chwili

Pochodził ode mnie.

Co miesiąc. Punktualnie. 20 000 złotych z mojego konta, przelewane wspólnie, o co nigdy nie pytała, bo nigdy nie przyjrzała się bliżej.

Zakładała, że to mieszkanie należy do jej rodziny. Zakładała, że mieszkam tam z ich łaski.

Myliła się.

Nie kłóciłam się.

Nie płakałam.

Nie tłumaczyłam.