Uderzyli starszego mężczyznę, nie wiedząc, kim naprawdę jest jego syn

— Ion? Co ty robisz?

Marta pospiesznie podeszła, trzymając w ręku pięknie zapakowaną torbę. Jej twarz zbladła, gdy zobaczyła męża chwytanego za ramię przez ochroniarza.

— Co tu się dzieje?

Radu mruknął, nie udzielając mu żadnych wyjaśnień.

— Proszę pani, proszę się nie wtrącać. Pani męża trzeba wyprowadzić.

— Eskortowany?! Ion?! Mój mąż muchy nie skrzywdził!

Ale zanim Marta zdążyła powiedzieć coś więcej, z tłumu dobiegł donośny głos:

— Puśćcie go natychmiast!

Strażnicy się odwrócili. Z kawiarni na piętrze spieszył na dół potężny mężczyzna w nowoczesnym mundurze wojskowym. Na ramieniu miał wyraźne insygnia, a jego postawa mówiła wszystko: autorytet, szacunek, doświadczenie.

To był syn Iona, pułkownik Gabriel Popescu.