— Naucz ich tego, czego mnie uczyłeś całe życie, tato — powiedział Gabriel.
— Że ludzi ocenia się po duszy, a nie po ubraniu.
Ion uśmiechnął się skromnie.
— Właśnie to próbowałem zrobić.
I gdy razem wychodzili z centrum handlowego, ludzie ustępowali im miejsca. Nie ze strachu. Ale z szacunku, na który Ion w pełni zasługiwał.
Bo czasami to nie mundury czy odznaki świadczą o prawdziwej wartości człowieka, ale sposób, w jaki prowadzi swoje życie.
A Ion Popescu był rosłym mężczyzną, nawet jeśli szedł powoli, opierając się na starej lasce.
I każdy, kto na niego spojrzał tamtego dnia, to rozumiał.
Płatki prawdy, pokonane przez życie, na drewnianym kiju i sprawiedliwej duszy.
Tak właśnie mierzy się godność człowieka.