„Nie musiałaś mnie szukać” – mruknęłam. Nawet nie chciałaś mnie widzieć.
Jego wzrok padł na Lucę. Dziecko patrzyło na niego szeroko otwartymi, nieustraszonymi oczami.
„Ile ma lat?”
— Osiem, odpowiedziałam, czując, jak płonie we mnie jednocześnie wstyd i prawda.
Wokół nas rozległ się szmer, ale dla mnie świat zawęził się do niego i naszego dziecka. Leonard wziął głęboki oddech, jakby próbując opanować emocje. Potem spokojnym głosem powiedział:
— Chcę porozmawiać. Teraz.
Wycofaliśmy się do mniejszego pokoju, za kulisami. Luca bawił się cicho szklaną kulą, nieświadomy napięcia w powietrzu. Leonard wpatrywał się we mnie przez długi czas, jakby próbował w jednej chwili nadrobić wszystkie stracone lata.
— On jest mój, prawda?
Zamknęłam oczy. — Tak. Nasz.