Zapadła ciężka cisza. Spodziewałam się gniewu, wyrzutów, gróźb. Ale kiedy zebrałam się na odwagę, by na niego spojrzeć, zobaczyłam łzy w jego oczach.
„Czy ty w ogóle wiesz, co zrobiłeś?” zapytał, ale głos mu drżał. „Zmarnowałem osiem lat życia mojego syna… i twojego”.
„Zrobiłam to, co uważałam za najlepsze” – odpowiedziałam. Byłam przerażona, samotna i… nie byłeś już mężczyzną, który mnie kochał”.
Leonard zrobił krok w moją stronę. „A co, gdybym ci powiedziała, że chcę nim być?”
Zachwiałam się, czując, jak miękną mi kolana. Wszystkie te lata milczenia, wszystkie noce spędzone na zastanawianiu się, czy postąpiłam słusznie, runęły na mnie.
Luca podszedł bliżej, trzymając globus w dłoni. „Proszę pana, chce pan coś zobaczyć? Spójrz, w środku jest brokat!”
Leonard pochylił się, uśmiechając się po raz pierwszy. „Jest piękny, maleńki. Jak masz na imię?”
„Luca”. Ale czasami mama nazywa mnie „mój dzielny mały chłopiec”.
Poczułam, jak oczy mi łzawią. Leonard patrzył na niego długo, a potem odwrócił się do mnie.