Uratował nieznajomego, który zamarzł podczas burzy

Przywiązał mężczyznę do sań zerwanym pasem motocyklowym i ruszył w drogę, krok po kroku, droga za drogą. Opustoszały kanton wydawał się odległy jak nigdy dotąd. Burza nie ustępowała. Ale ona też nie.

Gdy przybył, było już prawie ciemno.

W środku panował równie przenikliwy chłód, ale wiatr przestał wyć. Maria rozpaliła naprędce mały ogień w zardzewiałym piecu, tak jak kiedyś nauczył ją pewien starzec, i natarła mu dłonie resztką alkoholu salicylowego znalezionego pod stołem.

Godziny mijały powoli.

Mężczyzna otworzył oczy dopiero rano.