Rozejrzał się dookoła zdezorientowany, a potem na nią. Jego oczy były niebieskie, zmęczone, ale żywe.
Uratował nieznajomego, który zamarzł podczas burzy
„Gdzie… ja jestem?” – mruknął.
„W bezpieczne miejsce” – powiedziała Maria po prostu. „Upadłeś. Prawie zamarzłeś”.
Spróbował wstać, po czym jęknął. Maria delikatnie go odepchnęła.
„Czekaj. Jeszcze nie.”
Przez chwilę milczał. Potem zapytał:
- Jak masz na imię?