W dniu mojego ślubu moi teściowie naśmiewali się z mojej mamy przed 204 gośćmi

Wzięłam mamę za rękę i wyszłam z pokoju na oczach wszystkich. Muzyka ucichła, a hałas gości przypominał brzęczenie os. Nie miało to już znaczenia. Moje buty ślizgały się po lśniącej podłodze, ale nie zatrzymałam się, dopóki nie wyszłam na zewnątrz, na chłodne wieczorne powietrze.

Mama próbowała mi coś powiedzieć, ale głos jej się łamał. „Klara… nie powinnaś… ludzie będą gadać…”

„Pozwól im gadać, mamo” – odpowiedziałam. „Lepiej mówić o kobiecie, która broniła matki, niż o takiej, która sprzedała godność za białą suknię”.