W noc poślubną schowałam się pod łóżkiem, żeby podrażnić mojego nowego męża

— O czym ty mówisz?

Tata położył mi rękę na ramieniu, a potem spojrzał prosto na niego.

— Chyba czas wyłączyć muzykę, nie sądzisz?

Po kilku sekundach sala ucichła. Marius oblizał usta. Viorica, która pojawiła się obok niego, przyciskała torbę do piersi.

Wyjęłam telefon.

Nacisnęłam play.

Ich głosy odbijały się echem w małych głośnikach telefonu, ale w tej ciszy każde słowo było jak kawałek rozpalonego do czerwoności żelaza. „Ryba jest już na haczyku”. „Twarz biedaka”. „Wynosimy ją na ulicę”.

Goście patrzyli zszokowani. Ciotka zrobiła krzyż. Ktoś upuścił szklankę.

Mariusz zamarł. Twarz Vioriki zbladła.

— Możesz wyjaśnić? — zapytałem.

Ale nie powiedziała ani słowa.

Tata podał im dokumenty.

— Próbowałeś zdobyć coś, co do ciebie nie należy. Chciałeś grać nieczysto. Teraz grasz zgodnie z prawem.

Viorica przełknęła ślinę. Marius próbował otworzyć usta, ale nic nie wydobył.