W oczach mojego męża, Laurenta Dubois, jestem zwykłą gospodynią domową

—I chcę wam przedstawić kobietę, która naprawdę mnie inspiruje — kontynuował, obejmując Camille w talii — Moją partnerkę.

Niektórzy wymieniali niezręczne spojrzenia. Wiedzieli, że jest żonaty.

Pozostałem nieruchomy obok stołu z napojami.

Wtedy podszedł szybko kamerdyner.

—Panie Dubois… przybył dyrektor generalny Grupy.

W pomieszczeniu rozległ się szmer.

Laurent zbladł.

Prezes Horizon Global Holdings zazwyczaj nie uczestniczył w wewnętrznych uroczystościach. Był człowiekiem znanym z żelaznej dyscypliny i niezachwianej lojalności wobec… mnie.

Drzwi się otworzyły.

Wszedł pan Bernard Lefèvre, nienagannie ubrany w ciemny garnitur, z przenikliwym spojrzeniem.

Laurent pobiegł mu na powitanie.

—Panie Lefèvre! Jakiż to zaszczyt pana tu gościć. Nie spodziewałem się pana.

Reżyser nie odpowiedział natychmiast.