W oczach mojego męża, Laurenta Dubois, jestem zwykłą gospodynią domową

Zaczęli przybywać kierownicy regionalni. Rozpoznałem kilka twarzy: mężczyzn i kobiet, którzy nieświadomie przesyłali mi kwartalne raporty podpisane z absolutnym szacunkiem.

Nikt mnie nie rozpoznał.

Oczywiście. Nikt nigdy nie widział prawdziwego oblicza Horizon Global Holdings. Firma zawsze delegowała wystąpienia publiczne zarządowi.

Aż do tamtej nocy.

„Panie i panowie” – powiedział Laurent, delikatnie stukając w kieliszek – „dziękuję za przybycie, aby uczcić mój awans na stanowisko wiceprezesa ds. sprzedaży we Francji. To dopiero początek. Wkrótce Paryż mi nie wystarczy”.

Samozadowolony śmiech.

—I chcę wam przedstawić kobietę, która naprawdę mnie inspiruje — kontynuował, obejmując Camille w talii — Moją partnerkę.

Niektórzy wymieniali niezręczne spojrzenia. Wiedzieli, że jest żonaty.

Pozostałem nieruchomy obok stołu z napojami.

Wtedy podszedł szybko kamerdyner.

—Panie Dubois… przybył dyrektor generalny Grupy.