W pomieszczeniu rozległ się szmer.
Laurent zbladł.
Prezes Horizon Global Holdings zazwyczaj nie uczestniczył w wewnętrznych uroczystościach. Był człowiekiem znanym z żelaznej dyscypliny i niezachwianej lojalności wobec… mnie.
Drzwi się otworzyły.
Wszedł pan Bernard Lefèvre, nienagannie ubrany w ciemny garnitur, z przenikliwym spojrzeniem.
Laurent pobiegł mu na powitanie.
—Panie Lefèvre! Jakiż to zaszczyt pana tu gościć. Nie spodziewałem się pana.
Reżyser nie odpowiedział natychmiast.
Jej wzrok przesunął się po pokoju… aż zatrzymał się na mnie.
Przez sekundę zapadła absolutna cisza.
Następnie, ku zdumieniu wszystkich obecnych, Bernard Lefèvre podszedł prosto w moim kierunku.