Praca kwitła. Podjęłam się dużego rękopisu – ambitnej amerykańskiej powieści o kobiecie, która porzuca życie, które z zewnątrz wydaje się idealne.
Sztuka imitująca życie.
Pewnego popołudnia, prawie dziewięć miesięcy po ślubie, spotkałem Adriana.
Dosłownie.