„Zrobiłem ci krzywdę.”
„Wprowadziłeś się w błąd” – poprawiłem go delikatnie. „Po prostu odmówiłem życia w nim”.
„Zrobiłem ci krzywdę.”
„Wprowadziłeś się w błąd” – poprawiłem go delikatnie. „Po prostu odmówiłem życia w nim”.
Studiował mnie.
„Czy kiedykolwiek żałowałaś, że odeszłaś?” – zapytał.
"NIE."
Pewność w moim głosie nie zaskoczyła żadnego z nas.
Skinął głową.
„To uczciwe.”
Zapadła przyjemna cisza.
Potem powiedział coś nieoczekiwanego.
„Byłeś najpewniejszą rzeczą w moim życiu.”
Spotkałam jego wzrok.
„A w mojej kwestii ty byłeś najmniej pewien.”
To nie było okrutne.
Było zrównoważone.
Wydał z siebie krótki, niemal rozbawiony wydech.
„Myślę, że to prawda.”
W pobliżu zatrąbił taksówka.
„No cóż” – powiedział w końcu – „nie będę już zabierał ci popołudnia”.
„Nie jesteś”, odpowiedziałem.
Zawahał się po raz ostatni.
„Mam nadzieję, że znajdziesz kogoś, kto nigdy się nie waha.”