W wieku 36 lat postanowiłem poślubić kobietę, którą wszyscy we wsi

„Zrobiłem ci krzywdę.”

„Wprowadziłeś się w błąd” – poprawiłem go delikatnie. „Po prostu odmówiłem życia w nim”.

Studiował mnie.

„Czy kiedykolwiek żałowałaś, że odeszłaś?” – zapytał.

"NIE."

Pewność w moim głosie nie zaskoczyła żadnego z nas.

Skinął głową.

„To uczciwe.”

Zapadła przyjemna cisza.

Potem powiedział coś nieoczekiwanego.

„Byłeś najpewniejszą rzeczą w moim życiu.”

Spotkałam jego wzrok.

„A w mojej kwestii ty byłeś najmniej pewien.”

To nie było okrutne.

Było zrównoważone.

Wydał z siebie krótki, niemal rozbawiony wydech.

„Myślę, że to prawda.”

W pobliżu zatrąbił taksówka.

„No cóż” – powiedział w końcu – „nie będę już zabierał ci popołudnia”.

„Nie jesteś”, odpowiedziałem.

Zawahał się po raz ostatni.

„Mam nadzieję, że znajdziesz kogoś, kto nigdy się nie waha.”

Uśmiechnąłem się.