„To znajdź darmowy park. Są huśtawki.”
Klik.
Chwilę później moi rodzice zauważyli, że pieniądze nie docierają.
Mama zadzwoniła zimnym głosem:
„Gdzie są pieniądze? Miały przyjść dzisiaj.”
„Nie nadejdą.”
„Co masz na myśli, że nie nadejdą? Wychowaliśmy cię!”
„Wychowaliście bankomat. Bankomat jest zamknięty.”
Ojciec dołączył do rozmowy:
„Zdradzasz nas! Zawsze byłaś niewdzięczna.”
„Nie, tato. Zawsze byłam ich krową mleczną. A krowa już nie daje mleka.”
I co najdziwniejsze: nikt nie pytał o Ruby.
Ani „Jak się czuje?” ani
„Przepraszamy.”
Tylko złość, że zakręciłam kurek z pieniędzmi.
Wtedy zrozumiałam.
Tak naprawdę jestem.
Gdy płacę, jestem rodziną.
Gdy przestaję, jestem potworem.