Cisza.
Mama wzruszyła ramionami.
Bianca upuściła widelec.
Wszyscy patrzyli na mnie, jakbym zobaczyła ducha.
W końcu mama powiedziała płaskim głosem:
„Ten bałagan… zrobiła twoja Ruby. Zobacz sama.”
Zakręciło mi się w żołądku.
„Gdzie ona jest?”
Bianca wskazała korytarz, gestem pełnym pogardy.
„Tam.”
Podeszłam do sąsiedniego pokoju i zamarłam.
Moja siedmioletnia córeczka skulona w kącie, przy samej ścianie.
Sukienka na przyjęcie podarta i brudna. Zadrapania na nogach. Cicho płakała.
„Ruby!”
Odwróciła się, spojrzała na mnie i wybuchnęła płaczem.
„Mamo!”