„Co wam do diabła jest?” — wybuchnęłam.
Bianca w końcu się odwróciła, wyniosła.
„Zniszczyłaś Święta, Felicia. Przewróciła choinkę, jedzenie, stłukła talerze. A potem się nie przyznała. Próbowała obwinić Nolana.”
Nolan, jej dziewięcioletni syn, złoty chłopiec, stał tam z niewinną miną.
Ruby trzymała się mnie, łkając.
„Mamo, popchnął mnie. To prawda.”
Gładziłam jej włosy i spojrzałam na Biancę.
„Słyszałaś. Mówi, że Nolan ją popchnął.”