Wiatr od Zatoki San Francisco wiał małymi, chłodnymi, łagodnymi falami
Podszedłem do szuflady, w której trzymałem starą kopertę z papieru pakowego. Napisałem na niej zdanie czarnym markerem:
**Prawda nie jest bronią, gdy nie jest już używana, by ranić.**
Potem odłożyłem kopertę na miejsce. Już nie jak bombę, ale jak granicę.
Zgasiłam światło w kuchni. W ciemności moje mieszkanie wydawało się naprawdę moje.
Nie było idealnie. Ale było uczciwie.
I po raz pierwszy w życiu to wystarczyło.