— „Słyszałaś coś wczoraj?” — zapytał mnie nagle.
— „Nie” — odpowiedziałam spokojnie, nie podnosząc wzroku.
Kłamałam. On też o tym wiedział. Ale po raz pierwszy przestałam czuć ten dławiący mnie strach. Poczułam coś innego: siłę.
W kolejnych dniach robiłam wszystko tak samo: jedzenie, sprzątanie, leki. Ale za każdym ruchem krył się jakiś plan. Skoro mógł mówić o mnie jak o służącej, to czas pokazać mu, jak bardzo jest ode mnie „zależny”.
Pierwszym krokiem było zadzwonienie do lekarza rodzinnego i poproszenie o całą dokumentację medyczną. Kiedy pielęgniarka zapytała mnie, czy przygotowujemy przyjęcie, odpowiedziałam krótko:
— „Tak, coś w tym stylu”.