„WOLNY SŁUGA” – tak mnie nazywał po 5 latach opieki nad nim…

I że niektórych bitew nie wygrywa się krzykiem.

Ale odchodząc.

Odchodzisz, wstajesz, odbudowujesz swoje życie, a mimowolnie staje się to największym zwycięstwem.

Bo ostatecznie nie odwracasz sytuacji, żeby zadać komuś cierpienie.

Odwracasz sytuację, żeby ratować siebie.