I że niektórych bitew nie wygrywa się krzykiem.
Ale odchodząc.
Odchodzisz, wstajesz, odbudowujesz swoje życie, a mimowolnie staje się to największym zwycięstwem.
Bo ostatecznie nie odwracasz sytuacji, żeby zadać komuś cierpienie.
Odwracasz sytuację, żeby ratować siebie.