Wróć do domu. Udawaj, że jesteś chory

Chyba powinniśmy stąd wyjść. Zrezygnujmy z lotu.

Andriej długo mrugał, jakby takie stwierdzenie uderzyło go w twarz.

Jesteś pewien? Dlaczego?

Carmen wzięła głęboki oddech i wyszeptała:

Podeszła do mnie stewardesa… ostrzegała mnie, żebym nie wsiadał do samolotu. A teraz widzisz tych mężczyzn? Nie mają bagażu, nie rozmawiają, tylko się rozglądają. W ogóle ich nie lubię.

Andriej upuścił szklankę. Kawa rozlała się na podłodze.

Carmen wzdrygnęła się.

Za późno… – mruknął.

Na co?! – zapytała.

Andriej zakrył twarz dłońmi.

Podpisałem coś, Carmen… umowę… nie czytając wszystkiego. Naciskali na mnie, mówili, że jeśli nie podpiszę, stracimy wszystko. Była tam klauzula… jeśli projekt się nie powiedzie, zapłacimy ogromne odszkodowanie… setki tysięcy… nie będziemy mieli pieniędzy… zniszczą nas.

Carmen poczuła, jak ściska się jej serce.