Wszyscy wierzyli, że nie żyje, podczas gdy milioner potajemnie przeżył

Zaginiony milioner, spadkobierca jednego z największych majątków kraju, był wciąż poszukiwany. Jego wspólnicy walczyli o jego imperium. Niektórzy odetchnęli z ulgą, wierząc, że nie żyje. Inni bali się jego powrotu. Nikt nie przypuszczał, że poszukiwany człowiek sadzi kukurydzę i naprawia dachy w zapomnianym zakątku świata.

Pewnej nocy region nawiedziła gwałtowna burza. Drzewo spadło na stodołę, uwięziając Mateo w środku. Laura krzyczała z rozpaczy. Andrés nie wahał się. Biegł przez deszcz, podnosił ciężkie kłody z siłą, która zdawała się pochodzić z innej epoki i zdołał wyciągnąć chłopca. W tej samej chwili coś w nim pękło.

Przelatywały mu przez myśl strzępki wspomnień. Biuro, drogie garnitury, spotkania, władza. Padł na kolana, drżąc. Nie spał tej nocy. O świcie przypomniał sobie swoje imię, swoje życie, swój majątek. Pamiętał zdrady, ambicję, samotność. I pamiętał też wypadek, jak został zepchnięty z drogi, jak ktoś chciał go wymazać z mapy.